piątek, 5 września 2014

Śpiworek na zimę jest ! ☻

Arrrgh!
Wystarczy tylko coś publicznie zaproponować, a już chętni się znajdują hehehe... ;) I tak oto wystarczyło wrzucić post "Keep calm . . . and carry yarn" i zaproponować zrobienie komuś etui na telefon, a już pierwsza chętna osóbka jest. I tak oto na specjalne życzenie mojej kochanej Judy powstał ten oto kolorowy szydełkowy śpiworek.
Z duma przyznaję, że zostało on zrobiony w super ekspresowym tempie (jak na mnie oczywiście). :D 

Komuś jeszcze? ;)


środa, 3 września 2014

"Piernik wiśnią wypchany"

Ahoy marynarze! :)
Ponownie dzielę się w Wami przepisem na jakiegoś łakocia. ;) Jako, że ostatnio mam znów chęci na pichcenie, także akcje "ja w kuchni" znów wróciły u mnie do łask. Na początku wakacji, jakoś niechętnie spędzałam tam czas i przygotowanie jakiegokolwiek posiłku było traktowane u mnie jako forma przymusu, bo w końcu coś zjeść trzeba. Na szczęście "ozdrowiałam" kulinarnie i garnki podskakują na palnikach, a ciasta pieką się w piekarniku hehehe ;)
I tak oto tym sposobem wyczarowałam tym razem "PIERNIK WIŚNIĄ WYPCHANY". ;)

Składniki:
  • 3 szklanki mąki 
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mleka
  • 1/2 kostki miękkiej margaryny
  • 2 jajka
  • 1 słoiczek dżemu wiśniowego (najlepiej domowej roboty) :)
  • 1 torebka przyprawy korzennej do pierników
  • 1 łyżka ciemnego kakao
  • 3 łyżeczki sody

Przygotowanie:
  1. Jajka utrzeć z cukrem.
  2. Cukier, margarynę i jajka utrzeć. W osobnej misce wymieszać mąkę, przyprawę, sodę i kakao. Do utartej masy dodawać na przemian sypkie składniki.
  3. Następnie dodać rozpuszczoną i ostudzona margarynę, a następnie mleko (należy przy dodawaniu mleka patrzeć na konsystencję, żeby ciasto nie było za rzadkie).
  4. Ciasto dokładnie utrzeć.
  5. Wylać na blaszkę wysmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą.
  6. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec w temp. 180 °C do "suchego patyczka".
  7. Gdy ciasto wystygnie, przekroić je na 2 placki.
  8. Dolny posmarować kremem - tu poszłam na łatwiznę i dodałam gotowy krem z paczki.
  9. Na krem wyłożyć wiśnie z dżemu.
  10. Przykryć górnym plackiem, delikatnie docisnąć.
  11. Piernik można też polać polewą czekoladową (u mnie jej zbrakło, także pozostała wersja bez polewy :P).


Smacznego!!! :)


poniedziałek, 1 września 2014

Parówki w cieście na ostro

Yarrr!
Jakoś przez ten okres urlopowy całkowicie oderwałam się od mojego bloga. Pora nadrobić zaległości i podzielić się z Wami moimi nowymi kulinarnymi odkryciami oraz tym co udało mi się zobaczyć i zdobyć w tym miesiącu. Zacznę od przepisu, który strasznie mi się spodobał. Jego wykonanie jest nie dość, że naprawdę proste, to i efekt końcowy jest naprawdę smaczny. Oto PARÓWKI W CIEŚCIE (w mojej wersji na ostro)! :)

Składniki:
  • 5-6 szt. parówek
  • ok. 50 dkg mąki pszennej
  • 2,5 dkg drożdży świeżych
  • 100 ml ciepłego mleka
  • 70 g margaryny
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka cukru
  • pieprz, papryka słodka, papryka ostra!, czosnek, majeranek


Przygotowanie:
  1. Zrobić rozczyn - drożdże, cukier i odrobina mleka rozprowadzić w miseczce z 1 łyżką mąki i pozostawić do wyrośnięcia.
  2. Masło stopić.
  3. Do wyrośniętego rozczynu dodać jajko (najlepiej żółtko, a białko zostawić do posmarowania na wierzch ciasta), i po kolei wyrabiając ciasto z każdym składnikiem, dodać mąkę z przyprawami, mleko i margarynę.
  4. Porządnie wyrobić ciasto, żeby z łatwością odchodziło od ręki i odstawić, przykrywając miseczkę ściereczką, pozostawić do wyrośnięcia.
  5. Ciasto rozwałkować.
  6. Każdą parówkę owijać w ciasto i kroić na małe kawałki.
  7. Kawałki ułożone na blaszce posmarować białkiem.
  8. Piec w piekarniku ok. 20 minut w 180 °C.


Smacznego!!! :)



niedziela, 10 sierpnia 2014

Chrzest Dominiki

Arrrgh!
Wszem i wobec oznajmiam, że zostałam piracką matką Dominiki... chrzestną oczywiście. :) W życiu nie czułam takiej dumy, że ze wszystkich ludzi, których zna mój brat wraz ze swoją kochaną żoną, wybrali własnie mnie, na to jakże odpowiedzialne stanowisko. :D

Oto chrzczonka Dominiki, która tak podbiła moje serce, że nawet sekundy nie zastanawiałam się nad jej kupnem (przyznaję, że żałuję, że to nie ja ją zrobiłam, ale robótki na drutach na dzień dzisiejszy, to dla mnie jawnie czarna magia :P).


Ale za to przedstawiam Wam pamiątka chrztu świętego, którą wyhaftowałam mojemu kochanemu maleństwu.
 

Mając mnóstwo zajęć dodatkowych, zrobienie jej zajęło mi naprawdę sporo czasu, ale cieszę się niezmiernie, że mimo, że dziubałam przy niej do ostatniego momentu, to wyrobiłam się z nią na czas. :) Mam nadzieję, że jak mała podrośnie, to będzie się jej podobała. Oby! Hehe...

Teraz pozostaje mi już tylko pomagać w wychowywaniu malutkiej, tak jak obiecywałam na jej chrzcie. :)



sobota, 9 sierpnia 2014

Mam już 3 lata :)

Yarrr!
Kamraci! To niebywałe, jak szybko leci czas. Jakże niedawno, bo tylko 3 lata temu w moim życiu pojawił się pewien mały futerkowy elegancik, zwany Kumpelkiem.  :) I tak oto dziś kończy on 3 lata (nasze ludzkie lata).
Z takiego małego szkrabka...
...wyrosło takie przerośnięte, leniwe i wredne bydlątko. ;)
Och jak ja kocham tego liniejącego paskudnika. :D

Obyś jak najdłużej był u mego boku Kumpel! 
Wszystkiego najlepszego futrzaku!!! ♥


 

piątek, 1 sierpnia 2014

Keep calm . . . and carry yarn

Ahoy Wam morskie szumowiny!
Jako, że ostatnio mam jakieś dziwne upodobania do spędzania mojego wolnego czasu, nie miałam czasu na regularne wrzucanie postów na bloga, za co przepraszam. Postaram się poprawić, ale zaznaczam - postaram się. :P

Tak więc ostatnimi czasy wiele przeszło przez moje ręce. Już niedługo, bo 10 sierpnia, pojawi się post, w którym pokaże Wam na czym ostatnio pracowałam. Oczywiście w między czasie zrobiłam też kilka innych rzeczy... i tu muszę się pochwalić, że ponownie coś mnie wzięło na szydełkowanie i tak oto gwoli cudnej myśli...
powstały oto te dwa cudne, mozolnie wykonane przeze mnie etui na telefon. :)
Zielone jest moje, jak i poprzednie o którym pisałam już wieki temu. Musiałam sobie wyszydełkować nowe, ponieważ na moje nieszczęście, na weselu na którym ostatnio byłam, ktoś mi ćwiknął moje stare etui. Ta szkoda tak mnie ubodła, że postanowiłam zrobić sobie nowe. I znów na jego wykonanie poszło mi całkiem sporo czasu, ponieważ stosując ścieg gwiazdkowy, nie raz musiałam poprawiać cały rząd. Dlaczego? Ponieważ to właśnie tym się kończy jak dla mnie próba łączenia szydełkowania z oglądaniem jakiegoś filmu. ;)

A oto podarowane w prezencie etui, które powiem szczerze, że żeby nie ten różowy kolor, to bardzo by mi się podobało hehe. ;) A że obdarowanemu różowy bynajmniej nie przeszkadza, to biega sobie teraz z etui w iście letnich kolorach. :)

Jeśli komukolwiek podobają się moje prace, służę pomocą w ich wykonaniu. :)

Udanego weekendu kamraci!!!! :)

 

piątek, 25 lipca 2014

Z zaskoczenia . . .

Na tłuste wnętrzności wielorybów! ;)
Czasem zastanawiam się co ja takiego robię, że ludziom przychodzi do głowy robić mi takie miłe niespodzianki, a na pytanie "A za co to?", słyszę "Za całokształt". Hmmm... 

To pewnie na przekór, bo przecież ja tak "uwielbiam" różowy kolor. ;) Nie no, żartuję oczywiście (ale nie chodzi mi tu o kolor-róż nigdy nie będzie kolorem, któremu "Tak" :P). 
Darczyńcy z serca dziękuję za gest piracko-mrowiący moje wnętrzności. Arrrgh! :P



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...